poniedziałek, 6 lutego 2017

Pisząc inaczej: Top 3 - ulubione książki #3


  *kolejność losowa*


3. "Dotknąć prawdy"
 Nowojorska prawiczka, Danielle Parkman, samotnie wychowuje szesnastoletniego syna, który jest rozchwiany emocjonalnie. Jednak w oczach kobiety syn, Max, zawsze był ideałem. Z biegiem czasu jego stan pogarsza się - staje się bardziej agresywny, sięga po narkotyki... Jednak kobieta nie chce zaakceptować diagnozy lekarzy ze szpitala psychiatrycznego. Nie wierzy, że Max może być niebezpieczny. Do czasu, gdy znajduje go kulącego się w morzu krwi, obok zamordowanego pacjenta. Lecz ta uparcie wierzy, że syn jest niewinny. Zrobi wszystko by to udowodnić i uchronić syna przed systemem, który najchętniej spisałby go na straty...
~skrócony opis z tyłu książki

Na początku myślałam, że to kolejny ten typ książki, w której aby zrozumieć cokolwiek, nie może nam się wymknąć ani jedno zdanie. Ależ nie! Pisana językiem prostym, nie posiada wielce głębokich przemyśleń bohaterki "kto jest mordercą...". I nie, nie trzeba być też światowej sławy psychologiem by zrozumieć w jak nędznym stanie znajduje się Max. Od tej książki aż na kilometr bije zgrozą, poczuciem niesprawiedliwości, odrzuceniem... czyta się ją szybko i przyjemnie. Co do bohaterów, początkowo myślałam, że wszystko będzie się kręcić wokół matki i jej syna, ale błąd. Niemal każda postać, z którą Danielle miała do czynienia przez choćby krótki moment, później okazuje się wielce ważny, wprowadzając kobietę na kolejny trop, a ślady łączą się w jedną logiczną całość. Szczególnie podobała mi się rola Tonyego - z pozoru nikt więcej jak kochanek Danielli i, boże, zaczęłam żywić urazę, że to się przemieni w jakiś romans, ale nic z tych rzeczy. I bardzo dobrze.
Co do głównej bohaterki, wydaje się być szurnięta. I nie dlatego, że gdy wszystkie ślady wskazują na to, że zabójcą jest jej syn, a ona uparcie wierzy, że to kłamstwa - głównie dlatego, że jako kochająca matka tylko się pogrąża kilka razy włamując do szpitala lub cudzych domów. W więzieniu raczej nie pomoże Maksowi, ta?
Jedynie mam uraz do tego, że Max dostał tak mało pola do popisu. Szkoda, polubiłam chłopaka.


2. "Zerowa Maria i puste pudełko"

3 Marca.
 Do pewnej klasy tuż przed końcem roku trafia nowa uczennica.
- Nazywam się Aya Otonashi - wszyscy zamierają, w oczekiwaniu na to, co Aya jeszcze ma do powiedzenia, ona jednak zwraca się nieoczekiwanie do jednego z uczniów:
- Kazuki Hoshino - mówi delikatnie się uśmiechając - Jestem tu, żeby cię złamać.
 Jej słowa brzmią jak wypowiedzenie wojny. Czego można się spodziewać po kimś takim?
~(nie)skrócony opis.

 Kazuki Hoshino to chłopak, który najbardziej w świecie ceni sobie codzienne życie. I wszystko jest ok, do momentu kiedy spotyka O - istotę rozdającą pudełka, które służą do spełniania ludzkich życzeń. Właśnie w tym samym momencie pojawiła się Aya, która oznajmia mu, że go "złamie". Można się domyślać, że od tamtego momentu jego codzienne, rytunowe życie zostaje zakłócone. W końcu jest posiadaczem, którego trzeba zniszczyć (posiadacz - osoba posiadająca takowe pudełko).
Dobra. To co tutaj napisałam jest zbyt ogólne - "ZMIPP" ma siedem tomów, a każdy przedstawia inną, kompletnie odimienną historię i inne pudełko, spełniające inne życzenie (choć mi najbardziej podobała się "Gra dla znudzonych"). Tym razem jest to ten typ, którego aby dobrze zrozumieć trzeba uważniej czytać, na szczęście z pomocą przychodzą nam obrazki mówiące kto kim jest. Świetna logika, zakończenia z Płanetą, dobrze wpleciony humor, wspaniale wykreowane postacie (Koudai to mój książkowy kraaasz) [patrz zdj po lewej]... yup, to wszystko podbiło moje serce. I bosko prezentuje się na półce ♡.











1. "Powiedz wilkom, że jestem w domu"

Czternastoletnia June Elbus musi odnaleźć się w świecie bez najlepszego przyjaciela. Nikt nie rozumiał jej tak dobrze jak zmarły na AIDS wujek Finn. Na jego pogrzebie June zauważa tajemniczego mężczyznę, który kilka dni później proponuje jej spotkanie. Okazuje się, że dziewczyna nie była jedyną bliską osobą Finnowi.
(opis z tyłu książki)


Początkowo nie byłam do niej zbytnio przekonana i z góry założyłam, że czytanie jej będzie stratą czasu. Cholerny błąd. Ona jest... po prostu nie do opisania. Opowieść o skomplikowanej rywalizacji między siostrami, zmaganiami z nieuleczalną chorobą i głębokiej przyjaźni na długo zapada w pamięć i jedno jest pewne - na niej po prostu nie da się nie płakać. Po prostu nie da.
Akcja dzieje się w 1987r, więc nie możemy spodziewać się nie wiadomo jak rozwiniętej medycyny. 
June zawsze była "inna" od rówieśniczek. Zafascynowana epoką średniowiecza, nosiła długie spódnice, zamiast spędzać czas z ludźmi wolała im się przyglądać. A po stracie wujka puff. Właśnie wtedy zostaje kompletnie sama w nierozumiejącym jej świecie. Dodatkowo odnosi wrażenie, że nikt - ani mama, ani siostra - nie tęskni za nim tak bardzo. I pojawia się Toby - wspomniany tajemniczy mężczyzna, który był... "specjalnym przyjacielem", którego tak wszyscy nienawidzą. Za co? No oczywiście za to, że on zaraził Finna HIV... Każdy próbuje delikatnie jej przekazać, że to zwykły morderca, ale June nie może od tak o nim zapomnieć. Odnosi wrażenie, że doskonale ją rozumie po stracie kogoś bliskiego. 
Postacie świetne wykreowane. Każda z nich ma inną historię. To nie tylko June. Jej matka, która z Finnem dzieliła pasje, siostra Getra chorobliwie zazdrosna o ich więź powoli popadająca z tego powodu w obłęd, Toby, który został sam jak palec... każdy z nich stanowi odrębną historię, kompletnie inny punkt widzenia, każdy ma swoje pięc minut. 

1 komentarz:

  1. Ależ mnie teraz korci przeczytanie tych książek. No nic. Trzeba się wybrać na zakupy :D.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc inaczej: Czego słucham..? #7

Nigdy nie byłam przywiązana do konkretnego typu muzyki. I właściwie dalej nie jestem, choć istnieje kilka zespołów i wykonawców, którzy tr...